Naciśnij „Enter” aby pominąć

Krótko o projekcie Karty Konstytucyjnej. Rekonst(ytucja)rukcja Dreamlandu.

Nadszedł najlepszy czas na radykalną zmianę w Królestwie. Dreamland powinien oprzeć się pewnym procesom i spróbować przekuć je w swój własny sukces. Dać umrzeć pewnym ideom i zasiać w ich miejsce plon trwalszy i silniejszy. O konstytucji weimarskiej mówi się dość niewiele i przedstawia ją w dość jednowymiarowym stylu. Zwykle wiemy o niej tyle, że umożliwiła ona ówczesnemu prezydentowi rzeszy, do przejęcia kraju przez rząd narodowo-socjalistyczny pod przewodnictwem Adolfa Hitlera. Prezydent, znany także w języku potocznym jako „wymiennik cesarza”, stawał w kontrze do Parlamentu i Rządu, będąc swoistym mężem zaufania Niemców. Ten eksperyment konstytucyjny się nie udał, o czym świadczy choćby i dalsza historia, ale w swej prostocie na płaszczyźnie teoretycznej może być pętlą ratunkową dla targanego świetnie blokującymi się instytucjami pseudodemokratycznymi Królestwa Dreamlandu. Król Dreamlandu nie korzysta z polityki tak, jak korzystał na tym Prezydent Rzeszy. Ma w sobie więcej z bankiera w Monopoly czy w Super Farmerze, niż z władcy życia i śmierci niezliczonych istot ludzkich czy tajemniczego człowieka w zamku. Król Dreamlandu jest głównym realizatorem idei państwa i jako ten daje i odbiera zadania i przywileje. Władza na papierze nie jest dla niego celem, a środkiem do realizacji celu jakim jest sprawny aparat państwowy, a co za tym idzie i państwo, dające frajdę każdemu, kto będzie miał ochotę włożyć do niego swoje trzy grosze.[lim] Mój projekt Karty Konstytucyjnej czerpie z dobrze znanej nam Konstytucji oraz z projektu JKW Alfreda, przy pewnej inwencji własnej, oraz tej, inspirowanej pomysłami JE Ciprofloksji. Doszukać się tu możemy wielu mniej lub bardziej pokracznych nawiązań lub też jak kto woli rozwiązań z Konstytucji Niemieckiej. Szczególnie w okolicach praw podstawowych, wyboru Pierwszego Ministra oraz władzy sądowniczej. Można powiedzieć, że jest to w dużej mierze zasługa JKW Alfreda, który postanowił wprowadzić u nas system quasi-kanclerski. Choć ta idea krążyła po dreamlandzkich korytarzach od dłuższego już czasu. Wnikliwe oko zauważy, że dreamlandczycy utracili swoje aktywne prawo wyborcze, a ciężar wyboru Pierwszego Ministra przeniósł się na Parlament. Oznacza to zapewne pewną komplikację dla regularnego sprawdzenia aktywności obywatelskiej, ale jest zarazem całkiem interesującą zmianą od tego, co znaliśmy wcześniej. Istotnym dla wielu punktem może być również ostateczne odejście od idei federacji, choć zapewne nie tak straszne, jak frakcja konserwatywna sobie to wyobrażała. Ostatecznie ubite zostały parlamenty krajowe, a prawa miejscowe weszły do szarej strefy. Interesującym pozytywem są za to uściślone nieco prawa lenne, zmierzające do nieco bardziej organicznego podejścia do „federalizacji” Królestwa Dreamlandu. Aspekt „narodowy” został uwzględniony i poza obywatelstwem dreamlandzkim, rolę wspólnotową będzie świadczyła również możliwość wyboru narodowości. 

Uproszczeniu uległ Sąd Królestwa, przeszedł on pod skrzydła Korony, w zamian za co Korona przekazała swoje uprawnienia ustawodawcze w przedmiocie dekretów na użytek Rządu Królewskiego. Pierwszy Minister stał się dużo silniejszy niż Premier Królestwa był kiedykolwiek wcześniej. Od teraz jest oddalony jedynie Królewskim podpisem od błyskawicznego wprowadzania zmian w kraju. Opieszałość procedur parlamentarnych była dużym problemem poprzednich kadencji. Teraz ta sytuacja ulegnie diametralnej zmianie. Nie przejąłem z projektu konstytucji JKW pomysłu na zbieranie głosów obywateli pod skrzydłami lorda. Uważam to za nieco zbyt duże przegięcie, jeżeli obywatel potrzebuje większej siły przebicia to zakłada partię i głosuje głosami jej członków. Jest nas zbyt mało by pozwolić sobie na luksus zbierania sił głosów pod mankietami. Poszerzeniu uległy procedury dotyczące stanów wyjątkowych – być może w takim kształcie będą one miały jakiś sens. No tak, no i Sąd Królestwa stał się Sądem Królewskim. Semantyka. Ale podobało mi się to małe touché w wykonanie JKW Alfreda. Z konkretów których nie przeoczyłem to tyle. Zapraszam do popierania i kontestowania Królewskiego projektu konstytucji, zarówno na łamach PK (gdzie jest na to miejsce) oraz tutaj, pod artykułem.

Przedruk artykułu z dnia 3 marca 2020, który ukazał się na łamach "Gońca Nr. 2"

Dodaj pierwszy komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.