Naciśnij „Enter” aby pominąć

Syrop klonowy z posypką nekromancji. Wszystkie tożsamości panów Potockich

Ponad dwadzieścia różnych kont w co najmniej trzech państwach. W tym kilka „przejętych”. Najnowsza afera kloningowa jest trochę inna niż wszystkie. Nie tylko ze względu na jej rozmiar, ale również na osiąganie celu po trupach. Dosłownie. Jak to możliwe, że mimo alarmów w różnych miejscach mikroświata, Miguel de Catalan i Józef Potocki zarządzali kilkoma różnymi tożsamościami bez przeszkód?

Miguel de Catalan, znany również na ziemiach Rzeczpospolitej jako Michał Potocki, w wirtualu pojawił się 9 lutego 2020 roku, razem ze swoim bratem – Józefem Wilhelmem Potockim. Niedawno obchodzili swoją drugą rocznicę obecności w mikroświecie, z okazji której zresztą wydano huczne przyjęcie w Pałacu Potockich w Bracławiu. Trzeciej imprezy prawdopodobnie już nie będzie – a przynajmniej nie pod tymi samymi personaliami.

Mimo że braci było dwóch, w rozmowach w mikroświecie w kontekście afery kloningowej najczęściej przyjęło się mówić o jednym: Michale. Większość rozmówców redakcji zakładała, że Józef również był alter ego Miguela de Catalana (zwłaszcza ci zwracający uwagę na to, że Józef nigdy nie pojawił się w graniach Sarmacji czy Unii Niepodległych Państw, państw z dobrymi systemami antykloningowymi), jednak Michał V, król Polski, przekonuje, że należy rozgraniczyć obie osoby i ich działania. Jeden z braci miał być odpowiedzialny za „przejmowanie kont” i działania na bazie danych, drugi zaś miał zajmować się kloningo-słupingiem. Zatem redakcja przyjmie założenie, że mieliśmy do czynienia z inicjatywą dwóch osób, nie tylko jednej – co wydaje się słuszne również z tego powodu, że nawet w Al Rajnie – największej mikroklonernii tej dekady – prawdodopodobnie było więcej inicjatorów.

Szkolenie z bazy danych

Miguel de Catalan robił karierę w mikroświecie szybko: był Kanclerzem Wielkim, infantem skarlandzkim, zdobywał kolejne zaszczyty i tiary w Rotrii. Ambicji mu nie brakowało. W mikronacyjnej Wikipedii w biogramie Miguela de Catalana znajdujemy dość ciekawy urywek: Pod koniec maja do Rzeczpospolitej powrócił Książę Marek Wiktorowicz, z którym wiele osób próbowało się skontaktować, a to Michałowi najprawdopodobniej udało się to sprawić. Po kilku rozmowach a także szkoleniu Potocki został „namaszczony” na zastępcę, następcę x. Marka uzyskując dostęp do Panelu Administracyjnego oraz Bazy Danych co również potem stało się źródeł konfliktu pomiędzy Potockim a jednym z administratorów, który chyba nie chciał mieć konkurencji, ani nikogo o tych samych, bądź większych uprawnieniach.

Profesjonalni oglądacze seriali nazywają takie momenty w produkcjach „foreshadowingiem”. Gdy pojawia się scena, z pozoru nieistotna czy czasami nawet niezauważalna, która potem okazuje się mieć spore znaczenie – wtedy można mówić o tym, że scenarzysta próbował nakierować widzów na to, w jakim kierunku potoczy się dalsza historia. Czy Potocki mniej lub bardziej świadomie sforeshadowingował swoją mikronacyjną przyszłość poprzez pokazanie, że źródeł swojego sukcesu upatruje w dostępach do bazy danych? Tego pewnie już się nie dowiemy – ale to dość dobrze pokazuje, co było dla niego ważne.

Systemy wczesnego ostrzegania zawodzą

Już w kwietniu 2021 roku Joanna Izabela w Unii Państw wyłożyła jasno kawę na ławę. W tekście pt. „Mikronacyjna żenada stulejarstwa” skutecznie wypunktowała, że kolejne obywatelki mikroświata mają zaskakująco identyczne podejście do swojej kobiecości, a wnioski z systemów antykloningowych w Sarmacji i UNP dość jednoznacznie wskazują na to, że Miguel de Catalan posługuje się wieloma tożsamościami. Nawet jeśli w zdominowanym przez mężczyzn świecie to ostrzeżenie mogło być zlekceważone, to w sprawie Potockich oddzielnie toczyło się przynajmniej kilka śledztw w różnych krajach. Jak wskazuje Joanna Izabela w rozmowie z redakcją, nie była ona jedyną osobą z podobnymi podejrzeniami.

Joanna Izabela: W tym przypadku liczba pomyłek typu wysyłanie wiadomości ze złego konta, mylenie się co do własnej płci czy jednakowe poglądy, styl pisania i czas aktywności poszczególnych kont były na tyle klarowne, że umożliwiały wysnucie konkretnych wniosków. Co więcej, żaden z pozostałych członków familii Potockich nie ryzykował logowania w Unii – a system antykloningowy mamy naprawdę dobry.

Od podejrzeń do twardych dowodów często bywa jednak daleko – nawet w Księstwie Sarmacji, które w ciągu swojej historii skutecznie eliminowało większość klonów. Panowie skutecznie omijali domyślnie dostępne systemy wykrywania nieprawidłowości na forach mikroświata.

Mikołaj I: Owszem, alarmowano o kloningu w momencie, gdy pan Potocki pojawił się w Rotrii. Było to jedno konto z jednym IP, dlatego nawet po sprawdzeniu tematu – przynajmniej w Rotrii – trudno bylo udowodnić jakąkolwiek winę.

Norbert de Catalan: Nie podejrzewałem go o kloning. Jedyne, co wydawało mi się podejrzane, to zbieżność adresów IP jego i Józefa Potockiego, ale to wyjaśnił tym, że jest to jego brat, więc dalszych podejrzeń nie było.

Sebastian von Tauer: Oczywiście, podejrzenia były, sam też je miałem, jednak śledztwa prowadzone przeze mnie nic nie wykazywały. Nigdy nie kryłem, że jestem zarówno z wykształcenia, jak i z zamiłowania polonistą, a nie informatykiem. Zawsze to inne osoby dbały o v-bezpieczeństwo naszej ojczyzny, szczególnie x. Marek Wiktorowicz Zep. W związku z moimi skromnymi umiejętnościami informatycznymi proceder ten nie został wcześniej zauważony. Dopiero sprawa w Rotrii uświadomiła mi i innym mieszkańcom Rzeczpospolitej, że warto sprawdzić IP nie w panelu administratora, a IP z którego pisane były konkretne posty – i to okazało się strzałem w dziesiątkę.

Zarówno Norbert de Catalan, jak i Sebastian von Tauer z żalem stwierdzili, że cały proceder można było wykryć znacznie wcześniej, gdyby tylko mieli wiedzę o odpowiednich narzędziach informatycznych.

Rotryjczycy jako pierwsi rozszyfrowali tajemnicę poliszynela

Michał i Józef Potocki stawiali więc swoje pierwsze kroki w wielu państwach ostrożnie, co mogło zmylić administratorów z odpowiednimi uprawnieniami kontrolnymi – szczególnie w przypadku „przejętych” kont. Kilka obywateli mikroświata, czy to na Discordach, forach czy w rozmowach z redakcją, wyraziło jednak przypuszczenie, że opieszałość w działaniu wobec Potockich wynikała z czegoś innego: z parcia na licznik aktywności.

Jak podkreśla jeden z rozmówców redakcji – w pewnym momencie większość decyzji w RON przechodziła przez jedną osobę, która – chociaż posługiwała się różnymi tożsamościami – pisała podobnym stylem pisma, logowała się o podobnych godzinach na forum i miała zaskakująco podobne poglądy. Trudno jednak winić mieszkańców Rzeczpospolitej, że nie zareagowali nawet gdy armia klonów wybrała Michała IV na władcę Polski i Litwy. Mało to w mikroświecie osób, które ściągały znajomych do głosowania w wyborach? Mało to osób, które nie były już zainteresowane aktywnością w wirtualnym świecie, ale przez lata utrzymywały obywatelstwo – chociażby w Sarmacji – tylko po to, aby głosować na „swoich”? W pewnym momencie rozróżnienie między klonami a znajomymi jest rzeczywiście trudne, co widać chociażby po niektórych przypadkach sarmackich kloningu podobnego do kota Schroedingera – jednocześnie jest (w oczach wielu osób) i nie ma (bo nie ma dowodów).

Co za tym idzie, fakt, że sprawa Potockich stała się tajemnicą poliszynela, a jednocześnie nikt nie umiał dotrzeć do źródła prawdy i wyjaśnić wszystkiego – to z wysokim prawdopodobieństwem mogło się wydarzyć bez czyjejkolwiek złej woli. Cudem zatem wydaje się to, że w Rotrii w końcu rozwikłano temat – chociaż z drugiej strony, jeśli gdzieś w mikroświecie miałyby się dziać cuda, to zapewne na tej ziemi właśnie – religia zobowiązuje. Na niekorzyść Rotrii przemawia jednak fakt, że – jak wskazuje jeden z obserwatorów rotryjskiego konklawe – cała sprawa w końcu została odpowiednio udokumentowana dopiero wtedy, gdy Potoccy zaczęli forsować swojego kandydata na Patriarchę. To wtedy zaczęto szukać na niego haków – podsumowuje. Mikołaj I, obecny Patriarcha Rotrii, przekonuje jednak, że było nieco inaczej:

Mikołaj I: W momencie, kiedy pan Oviedo (alter ego Potockiego) był dość mocnym kandydatem w konklawe, mocno popieranym w Skarlandzie i RON, ale i w Rotrii, zaczęliśmy się zastanawiać nad podobieństwem wypowiedzi pana Catalana i pana Oviedo oraz pana Agostini. Nie sprawdziliśmy IP z dwóch powodów: problemów z panelem administracyjnym (co było głównym problemem podczas ostatniego konklawe w Rotrii), ale też z uwagi na to, że już kiedyś w gronie kardynałów sprawdzaliśmy podejrzenia wobec pana Catalana i nie objawiły się wtedy żadne dowody. W momencie, kiedy wszystko w panelu wróciło do normy, kardynał Dreder zaalarmował mnie o możliwości popełnienia przestępstwa kloningu. Po sprawdzeniu wszystkich możliwości (tak jak robił to król Skarlandu Norbert) i po upewnieniu się, że jest to prawda, ujawniłem wszystko na audiencji.

Po rotryjskiej audiencji także w dwóch innych krajach – Rzeczpospolitej i Skarlandzie – zaczęto szukać narzędzi, aby potwierdzić podejrzenia wobec Potockiego. W efekcie w Rzeczpospolitej złożono Protestację wskazującą na osiem możliwych tożsamości klonerów. Co ciekawe – przeciw Józefowi, nie Michałowi. [Sprostowanie: jak wskazuje Michał V, nie można było wytoczyć MJP procesu, albowiem ten ogłosił wcześniej swoją v-śmierć.] Jak podkreślają również w rozmowie z redakcją król Polski czy Sebastian von Tauer, umieszczenie wszystkich tożsamości na tej liście nie oznacza, że każda z tych osób jest klonem – to tylko prośba o weryfikację wszystkich powiązań. Wymienione osoby były żonami, matkami, córkami, synami, ojcami, mężami. Alter ego Potockiego była nawet Katarzyna Radziwiłłówna, jego v-żona i Królowa Rzeczpospolitej, której Potocki nie wahał się powołać do swojej Kancelarii czy nadawać odznaczeń, tak samo jak innym swoim tożsamościom.

Wstępując na tron przyszliśmy z konkretnym planem i pomysłami. Część z nich została wypełniona jednak nie przez nas osobiście, a przez np. Królową, Kanclerza, Podkanclerzego lub innych członków kancelarii, oczywiście nie zapominając o panach i paniach szlachcie mówił na swojej audiencji pożegnalnej. Równie dobrze mógł powiedzieć, że zrobił wszystko sam.

Sebastian von Tauer: Jeśli oskarżenia są prawdziwe – czego jeszcze nie wiemy (instytucja domniemania niewinności) – istnieje uzasadnione podejrzenie, że klony pomagały na sejmie kształtować prawo na takie po myśli pana Potockiego. Idąc dalej tym tropem można też się zastanawiać, czy korona królewska pana Potockiego została osiągnięta w sposób uczciwy. Jest jednak za wcześnie, by wyrokować w tej sprawie, śledztwo bowiem jest wciąż w toku i to ono da odpowiedź na te pytania.

Z drugiej strony: żadna z wymienionych person nie pofatygowała się do Księgi Grodzkiej, aby wyrazić jakikolwiek absmak. Na procesie, który ma ruszyć dalej w niedzielę o 19:00, stawił się tylko Michał V.

Skarlandzkie rewelacje wprawiły jednak obserwatorów w osłupienie – chociaż niezwiązane ze słupingiem. Oprócz potwierdzonych przez Rotryjczyków klonów (Enrique Sanchez Oviedo, Stefano Agostini, Ludwik Potocki de Catalan), na liście króla Norberta, pokazującej osoby ze wspólnym IP, znalazło się 16 osób, w tym Gagik Bagratyda, odnowiciel kościoła rotryjskiego, czy Tymoteusz Piechota, znany obieżyświat. Kolejna fala wątpliwości została wywołana – niektórzy zasugerowali, że Miguel mógł rejestrować tożsamości innych osób na forum Skarlandu, aby wywołać chaos, inni zaś poddawali w wątpliwość rzetelność rejestru wskazującego wspólne IP. Jednoznacznej odpowiedzi nie znaleziono do dziś. Mimo, że Norbert de Catalan wykreślił już Bagratydę z listy podejrzanych, redakcja zgadza się tutaj z Aurelio de Medici y Zepem, że to nie jest trop, który należy porzucać.

Sarmaci dodali do listy Dominika de Roche i Eugenię von Sarm.

Pan Michał lubi obcować z bazami danych

Nie dość, że kloner(zy) działał(i) w wielu krajach i przy zachowaniu odpowiednich środków ostrożności, to jeszcze z dostępem do bazy danych. Te trzy czynniki istotnie utrudniają ustalenie, co rzeczywiście się zdarzyło i wysnucie wniosków na przyszłość, jak uniknąć podobnych sytuacji. Pierwszym sygnałem tego, że coś nie tak, był rajd Skarlandu. Miguel de Catalan w walce o nagrodę rajdową w inicjatywie, która polega na szybkim publikowaniu postów na forum, skorzystał z uprawnień administratora na forum i dokonał zmian w kolejności wpisów, dzięki czemu mógł uplasować się jako autor pierwszego posta. Wszystko działo się na oczach kilkunastu obserwatorów, co poskutkowało zbanowaniem Catalana z rajdów i odebraniem mu praw do korony skarlandzkiej.

Pan Potocki pokazał wtedy brak samorefleksji: mimo początkowych stwierdzeń, że coś mu się wmawia, w końcu opublikował przeprosiny, jednak nawet w styczniu czy lutym przy okazji awantury rotryjskiej wspominał, jak to sypały się na niego gromy po „awarii na forum Skarlandu”. Krewkość Miguela de Catalana jest zresztą legendarna – w odpowiedzi na audiencję rotryjskiego Patriarchy, podczas której ujawniono jego dodatkowe tożsamości, zwyzywał Ludwika Tomovicia na mikronacyjnym Discordzie. Wiedział, że coś zrobił źle, przepraszał, że niby już tego nie zrobi, a potem dalej robił swoje – podsumował jeden z rozmówców redakcji.

Być może po prostu był jednak w tym wszystkim „zbyt głęboko” i nie miał prostej drogi wyjścia z sytuacji, którą sam sobie stworzył. Po rajdzie Skarlandu był jeszcze rokosz Sebastiana von Tauera, który publicznie zwrócił uwagę na to, że Michał IV, kadencyjny król Rzeczpospolitej, nadał sobie w panelu uprawnienia super administratora, i zbanował monarchę z forum do momentu naprawienia sytuacji. Szlachta oskarżyła Tauera o zdradę stanu. Najgłośniej protestowali ci, którzy dzisiaj są oskarżani o bycie klonami Potockiego – i siedzą cicho. Z pomocą Helwetyka Romańskiego uprawnienia udało się zdjąć, Michał IV skończył przedwcześnie swoje panowanie, a na koniec urządził audiencję, podczas której wszyscy winszowali i dziękowali królowi – mimo wszystkiego.

Tymczasem, jak przyznaje Tauer, w pewnym momencie czuł się niczym śp. generał Jaruzelski, działając w trudnej sytuacji w najlepszy, z jego punktu widzenia sposób, a w zamian dostając głównie wyzwiska i łatkę zdrajcy na ojczystym forum. No cóż, trzeba czasem poświęcać się dla obowiązku – dodaje.

Sebastian von Tauer: Sytuacja ta mnie bardzo zasmuca. Nie dlatego, że zostałem zwyzywany od zdrajców, sprzedawczyków oraz obrzucony innymi obelgami po mojej próbie przeciwdziałania. Jest mi tak zwyczajnie po ludzku smutno, że pan Potocki – po ujawnieniu tej winy – miał okazję przyznać się do innych swych przewinień (oczywiście, czy te miały miejsce, wykaże śledztwo) i nie zrobił tego. Jest mi też bardzo przykro dlatego, że ktoś wykorzystał tak perfidnie powierzone mu zaufanie, zarówno przeze mnie, króla Wilhelma i J.O. Marka Wiktorowicza dla własnych celów, nadużywając go i działając na szkodę naszej mikronacji.

Nigdy nie przeprosił

Po opróżnieniu tronu przez Michała IV, do kolejnej elekcji zgłosił się Józef Potocki. Jak dalej potoczyła się sprawa? Oddajmy tutaj głos Samuelowi Radziwiłłowi, który jeszcze w styczniu 2022 r. na łamach Merkuriusza Polskiego skomentował sprawę – nie znając jeszcze prawdy o familii Potockich, chociaż już poprawnie typując klony:

Rozpoczyna się głosowanie. Jest ono dramatyczne, na Józefa Potockiego głosują Potoccy i Ostrogscy, reszta szlachty oddaje swoje kreski na Pana Michała Lubomirskiego-Lisewicza. Tenże „wyrywa” elekcję i tu zaczyna się zabawa. Zabawa? Michał Potocki wyjeżdża do swoich majątków, tak samo pozostali familianci i ich klienci. Z Ich strony nie padły żadne gratulacje dla nowo obranego króla. Michałek pisze o lekceważeniu króla Michała V, zaszywa się w swoim pałacu. Czuje się obrażony, bo kolejny Potocki nie zasiadł na tronie. Plan nie wypalił. W swoim eseju napisał takie słowa:

„Od samego bowiem początku mojej bytności w mikronacjach wyczuć można było, że w RON mamy wierchuszkę, grupę znajomych która trzyma się razem blisko władzy. Kiedy tylko zaczęli oni tracić na znaczeniu bowiem wyrosła inna familia, niebędąca Orańskimi, von Tauerami czy Radziwiłłami to zaczęto się obawiać utraty władzy. Wtedy to podjęto próby udobruchania nowych, stanowiskami i odznaczeniami.”

(…) Do czasu ukazania się tego artykułu, Pan Michał Jerzy Potocki Catalan nie przeprosił za ustawienie sobie rangi założyciela bez czyjejkolwiek wiedzy i zgody. Okazuje postawę cierpiętnika, osoby skrzywdzonej, jednocześnie atakuje tych, co uniemożliwiają Mu spełnienie Jego planów.

Michał V nie zakończył jednak ery klonów na szczycie władzy w RON-ie. Na liście podejrzanych w Rzeczpospolitej jest m.in. jego v-żona i Królowa Polski, Beata Adrianna Zep.

Krewkość i impulsywność, w połączeniu z ambicją, to prawdopodobnie cechy charakteru, które umożliwiły Miguelowi de Catalanowi podejmowanie działań w bazach danych i panelu administracyjnym wykraczających ponad standardowe czynności podejmowane przez mikronacyjnych administratorów. Trudno powiedzieć, który z braci wpadł na genialny pomysł nekromancji – przejmowania kont osób, których w mikroświecie już nie ma i raczej nie wrócą. Żaden z administratorów forum RON, Rotrii czy Skarlandu nie przekazał informacji o odpowiednich logach z panelu administracyjnego, więc prawdopodobnie zmian adresów e-mail czy haseł dokonywano w bazie danych. Aktualnie wiadomo z całą pewnością tylko, że Michał Potocki miał „reanimować” Henryka Sancheza Oviedo na potrzeby kloningu Józefa Wilhelma Potockiego.

Ile jeszcze osób zmartwychwstało za jego sprawą? To jest jeszcze niejasne. Ponieważ nie każdy ma umiejętność poruszania się po bazie danych czy panelu administracyjnym, tym bardziej trudno dociec do prawdy: trzeba byłoby dać uprawnienia Orjonowi Surmie, Franklinowi Garamondowi czy Helwetykowi Romańskiemu do baz danych i paneli przynajmniej trzech krajów. A to wymaga ogromnej dozy zaufania, o które już teraz trudno. Warto jednak podkreślić, że hackowanie innych kont w mikroświecie jest jednak novum – o ile klonów nie brakuje, o tyle na pomysł nekromancji bez zgody właściciela konta nikt jeszcze nie wpadł (albo nie został na tym złapany). Wydaje się, że już nie tylko w Wandystanie zastosowanie będzie miało powitanie: „czyim klonem jesteście?”

Co dalej?

W Rzeczpospolitej dzisiaj wieczorem ma ruszyć proces klonera. Trudno powiedzieć, na ile pomoże on w ustaleniu, co dokładnie się zadziało z ponad dwudziestoma tożsamościami Potockich i które były tylko „ich”, a które kiedyś należały do „kogoś innego”. Nie da się też z pewnością odwrócić wszystkich decyzji Michała IV – nawet jeśli klonom zostaną odebrane odznaczenia i tytuły szlacheckie, cała familia Potockich w jakiś sposób wpłynęła na losy Rzeczpospolitej, Skarlandu i Rotrii. Nie dowiemy się też o sytuacji z perspektywy Potockich, oboje bowiem usunęli swoje konta na Discordzie i wyłączyli się ze wszystkich forów. A szkoda, mogłoby to być ciekawe studium socjologiczne.

Niemniej jednak, administratorzy RON-u, Rotrii czy Skarlandu z pewnością będą mądrzejsi o te doświadczenia. W Sarmacji teoretycznie wszystkich pod kątem klonowania przetrzepali już po awanturze z udziałem Federanta Rockwella – w praktyce niektórzy rozmówcy redakcji twierdzą, że dałoby się jeszcze kilka osób wskazać. Sophie Suzanne von Hippogriff, która miała być klonem jednego z Sarmatów, przepadła bez wieści krótko po ogłoszeniu listy klonów Potockiego w Rotrii. Pozwoliła sobie jednak urządzić pogrzeb. [Sprostowanie: Sophie Suzanne dementuje, jakoby obie te sprawy miały związek ze sobą.]

W Dreamlandzie obywatelstwo uzyskała osoba, o której niektórzy sądzą, że jest przedłużeniem króla Aleksandra, dzielącym się z publiką rzeczami nieprzystojącymi monarsze. W Rotrii po udanej demaskacji i „kreowaniu się na bohaterów mikroświata” (słowa, które padły na forum Rotrii), Potocki na razie wciąż pozostaje głównym tematem dyskusji w kraju. – Fajnie, jak aktywność Rotrii budowana jest teraz wyłącznie na śmianiu się z Potockiego. A np. koronacji Patriarchy jak nie było, tak nie ma. Korzystaliście z aktywności tych klonów, dopóki nie zagroziły waszej władzy. Żałosne – komentuje Stanisław Wieniawa na forum rotryjskim.

Oskarżenia o to, że klonerska aktywność Potockich była po prostu korzystna dla wielu państw, odzwierciedlają podejście do alternatywnych tożsamości w dzisiejszym mikroświecie. Kiedyś klony były ostro rugowane z życia publicznego mikroświata. Z czasem tajemnicą poliszynela stało się, że kilka osób działa w różnych państwach pod różnymi personaliami, nie nawiązując jednak ze sobą interakcji. Dzisiaj pozwalamy sobie na coraz więcej, rozmawiając m.in. o postaciach służących tylko do narracji czy przechodząc obojętnie wobec państwa, które jest oskarżane o klonowanie na potęgę. Wydaje się, że kwestią czasu będzie publiczne pozwolenie na działanie na wielu kontach w przestrzeni publicznej. Wszystko sprowadza się do transparentności oraz zaufania – przecież licznik aktywności nie jest wart rozczarowania tym, że nie rozmawiamy z uroczą 20-latką, której powierzyliśmy tak wiele osobistych tajemnic. Zamiast tego zostaje nam pogawędka z 15-latkiem, który się z nich śmieje pod nosem i powtarzanie pod nosem: „nie ufać ludziom w internecie”.

A klonerzy? Pewnie kiedyś wrócą do mikroświata pod innymi personaliami. Bo każdy wraca.

Prawdopodobna lista kont Miguela de Catalana/Józefa Potockiego w mikroświecie:

  1. Miguel de Catalan/Michał Potocki
  2. Józef Wilhelm Potocki
  3. Ludwik Potocki Catalan
  4. Anna Ostrogska
  5. Dominik Ostrogski
  6. Katarzyna Radziwiłłówna
  7. Eugenia Ostrogska
  8. Piotr Jan Szczygielski
  9. Beata Adrianna Zep
  10. Stefano Agostini
  11. Eugenia von Sarm
  12. Dominik de Roche
  13. Enrique/Henryk Sanchez Oviedo
  14. José Guillermo Potocki
  15. Alicia Curie
  16. Franco Martínez
  17. Carolina Potocka
  18. Tymoteusz Piechota
  19. Maria Ostrowska
  20. Izabela
  21. Don Pedro
  22. Gagik Bagratyda
  23. Jurij Pietrow
  24. Maja Bak-Ar

3 komentarze

  1. m2.r m2.r 20 lutego 2022

    Piękne, zdecydowanie artykuł świetnie posłuży do rozwinięcia tematu wpływu kloningu na mikroświat w ogóle, bardzo się cieszę, że prasa tego kalibru ponownie pojawia się w mikroświecie!

  2. Ametyst Faradobus Ametyst Faradobus 20 lutego 2022

    Analiza bardzo ładna, ale lista trochę na wyrost. Gagik to jednak mocno specyficzna osobowość z osobliwym podejściem do mikro (Kościół Rotryjski jako pole do jak najbardziej realowej ewangelizacji) i z rysem intelektualnym, którego Potockiemu – jak dla mnie – brakowało. Piechota też nie za bardzo pasuje do schematu, a poza tym jego IP sprawdzaliśmy i w Bialenii i w ZSKHiW od przeróżnych stron. Właśnie pewien schemat jest tu papierkiem lakmusowym – klony najczęściej są do siebie podobne, bo i kloniarzowi nie chce się bawić w oryginalność jeżeli jego celem jest ilość, a nie jakość.

    • Karolina von Lichtenstein Karolina von Lichtenstein Autor wpisu | 20 lutego 2022

      Dziękuję za komentarz!

      Istotnie, dlatego zasugerowałam w tekście, że te podejrzenia wywołały kolejną falę wątpliwości. Bagratyda z pewnością klonem Potockiego nie jest, ale wspólne IP nie bierze się jednak z kosmosu. Znaczy, że Potocki coś mógł majstrować przy panelu admina. Dlatego warto to wyjaśnić do końca – chociażby dla samej wiedzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.