Naciśnij „Enter” aby pominąć

Lumeria otwiera podwoje. Podstawą: system

W Królestwie Lumerii nie można po prostu podglądać życia kraju – trzeba się wpierw zarejestrować, aby cokolwiek w nim zobaczyć. Po zalogowaniu atrakcji nie brakuje: mapa, forum, czat na podobieństwo Messengera oraz inne dostępne funkcjonalności jasno pokazują silne zinformatyzowanie struktur państwowych.

Królestwo Lumerii stworzone zostało przez Jeana Pierre’a Dolina (Piotr II Grzegorz, Marceli Baldachim Khand), Alphonse’a de Couervichona (Michał Feliks, Defloriusz Dywan Wander) oraz Guya d’Upointa (oficjalnie swojej poprzedniej tożsamości nie ujawnia, nieoficjalnie – starsi mieszkańcy mikroświata z Dreamlandzkosarmackiego Kręgu Kulturowego rozpoznają postać bez problemu). W ciągu pierwszych kilku dni do Lumerii przybyło ponad 40 osób z całej mikroplanety. I redakcja udała się do Królestwa, i przeprowadziła rozmowę z Jeanem Pierre Dolinem. Rozmowa dojrzewała kilka dni pod silnym sosem realiozy i teraz ukazuje się na łamach Scholandera.

Karolina von Lichtenstein: Piotr II Grzegorz, mandragor-senior Wandystanu i książę-senior Sarmacji, teraz objawił się w mikroświecie jako Jean Pierre Dolin, Strażnik Kluczy Lumerii. Skąd pomysł na nową odsłonę Twojego życia przez „v”? Jaki masz zamysł na nową tożsamość?

Jean Pierre Dolin (dawniej znany również jako Piotr II Grzegorz czy Marceli Baldachim Khand): Podczas mojego pierwszego panowania napisałem system gospodarczy Złota Wolność. Zamysł systemu był następujący. Istnieją trzy pola aktywności w mikronacji: 1) życie społeczne (forum, prasa), 2) polityka, 3) gospodarka. Kluczowe było dla mnie, żeby każda z tych płaszczyzn aktywności miała wpływ na dwie pozostałe. 

Od czasu mojej abdykacji marzyłem o stworzeniu bardziej zaawansowanego systemu gospodarczego, według tej filozofii. Gdy zostałem wybrany na księcia drugi raz, zacząłem prace informatyczne. Niestety, dość dramatyczne przeżycia w tzw. realu uniemożliwiły mi wówczas realizację tych planów. 

Gdy znalazłem czas i siły postanowiłem jeszcze raz spróbować. Stworzenie nowego państwa dało największe możliwości, bez liczenia się ze status quo, który istniałby w starej mikronacji. I tak mamy system gospodarczy – ale wpływa on na życie społeczne (system tantiem) i życie polityczne (głosy ważone posiadaną w SG chwałą). Stworzyłem jądro systemu a teraz pracuję nad kolejnymi dodatkami.

KvL: Czyli Jean Pierre Dolin jest przede wszystkim architektem systemu. Kim są pozostali współzałożyciele Lumerii?

JPD: Tak – Strażnik Kluczy odpowiada za system informatyczny. Poza mną Straż stanowią Strażnik Pieczęci – Guy d’Upoint oraz książę-senior Michał Feliks, który przyjął nazwisko de Coeurvichon. Uderzyliśmy w romańskie klimaty.

KvL: Czyli, na mikronacyjne przekładając, taki miks Skarlandu i już nieistniejącej Republiki Francuskiej. Dlaczego nowa mikronacja? Rozważałeś współpracę z istniejącym już krajem? Leocja to całkiem przytulny przybytek dla v-emerytów – mówię z własnego doświadczenia.

JPD: Zależy nam na współpracy z całym mikroświatem. Jako Sarmata oczywiście celuję w dobre relacje z Księstwem Sarmacji. Mieszkańcem Palatynatu jestem od półtora roku, mam dobre kontakty realowe z Helwetykiem Romańskim, także jestem przekonany, że z Leocją uda się nawiązać przyjazne stosunki. Ostatnio spodobała mi się wizyta króla RON w Sarmacji. Muszę się bliżej przyjrzeć Rzeczypospolitej.

KvL: Czyli pierwsze plany współpracy międzynarodowej już ustalone. Będziecie eksportować system za granicę? Wierzysz w możliwość zbudowania jednolitego, ogólnomikronacyjnego systemu, w którym będzie się bawić każdy?

JPD: System jest mocno związany z polityką państwa. Głosy ważone zależne od chwały, o których wspomniałem. Nie wiem czy jest sens go eksportować. Każdy może się w niego bawić. Wystarczy się zapisać. Nie trzeba w końcu od razu zostawać obywatelem. W stworzenie jednego systemu gospodarczego dla całego mikroświata nie wierzę. Nie po to bawimy się w niepodległe państwa, żeby dostosowywać się do jednolitych reguł. Natomiast marzy mi się szeroka integracja z innymi systemami. Na dniach zintegruję Lumerię z systemem Stempel. Za jakiś czas uruchomię kantor wymiany libert – grosz, grosz-libert, dzięki mechanizmom autoryzującym w Sarmacji.

KvL: Pierwszy działający mikronacyjny kantor – to by było coś. Tak jak wspominałeś, to nie Twoje pierwsze doświadczenie z budowaniem systemu. Najdłużej działała chyba Złota Wolność w Sarmacji. Wszystkie próby kończyły się jednak prędzej czy później, gdy osoby z zewnątrz próbowały narzucić Ci wizję funkcjonowania systemu. Jak to oceniasz z perspektywy czasu i czy spodziewasz się podobnej sytuacji w Lumerii?

JPD: Jestem 10 lat starszy i o 10 lat spokojniejszy. <śmiech> poza tym system prawny Lumerii jasno określa urzędnika odpowiedzialnego za stronę informatyczną. Nie jest to jakieś unikalne rozwiązanie. W Leocji twórcy systemu także są dożywotnimi urzędnikami. Także sarmacka NIA w praktyce okazała się urzędem trwalszym od książęcego.

KvL: W Leocji istnieje jednak mocny rozdział między systemem gospodarczym a życiem codziennym. W aplikacjach takich jak statki czy kaper można się bawić, ale można również nie. W Lumerii masz życie mocno powiązane z gospodarką i polityką, tak jak sam wspominałeś wcześniej. Trochę tak jak w Scholandii przed laty – tyle że tam na koniec system stał się tak rozbudowany, że aż zbyt skomplikowany i było sporo maruderów, którzy chcieli uczestniczyć w życiu społecznym bez bawienia się w gospodarkę. W Sarmacji już teraz nie da się opublikować Ćwirka bez pieniędzy na koncie. W pewnym momencie było tak, że komentarza nie można było napisać, gdy było się głodnym – bez zupy z kantyny ani rusz.

JPD: Tworzenie drugiej Leocji byłoby przecież bez sensu… a co do powiązania życia politycznego i społecznego z gospodarką – to wybór mieszkańca. Można w ogóle nie bawić się w gospodarkę. Można ograniczyć się do wydobycia złota. Można w końcu iść na całość… Jądro systemu jest bardzo proste (dlatego udało mi się napisać je w trzy tygodnie, z pomocą przy tworzeniu grafik Guy’a d’Oupoint). To jądro systemu nie będzie rozbudowywane. Wokół niego powstanie po prostu sieć wielu aplikacji dodatkowych, w które – znów – można będzie się bawić, lub nie. Dzisiaj uruchomiłem pocztę, która w nieco inny sposób niż w Sarmacji, podchodzi do filatelistyki. Bo tu posiadana kolekcja znaczków daje wymierny bonus przy produkcji dziennej energii. A energia potrzebna jest w jądrze systemu praktycznie do produkcji wszystkiego.

KvL: Zgadza się, jak się zakłada nową mikronację, to nie po to, żeby klonować istniejącą. Rzeczywiście już teraz wyróżniacie się na arenie międzynarodowej z uwagi na posiadanie systemu. Ludzie ewidentnie są zaciekawieni tematem i chcą pobawić się w gospodarkę – to widać po rosnącej populacji kraju, dzisiaj już 40-ta osoba zarejestrowała się u Was. To kilka razy więcej niż populacja różnych państw mikroświata. Wspominałeś, że dodatki już w trakcie pisania, pomysły na kolejne funkcjonalności z pewnością się rodzą, a jak z długofalowymi planami? Pamiętam, że w Sarmacji dużo mówiłeś o tym, że fajnie by było mieć mikronację na poziomie 500-1000 mieszkańców, jak nie więcej. Będziecie w Lumerii celować w taką populację i szukać kandydatów do zabawy poza mikronacjami? (A dodatkowa energia za posiadanie obywatelstwa to majsztersztyk)

JPD: Co do dodatków to takie pierwsze pomysły (czas realizacji to pewnie długie miesiące): system wędkarski HUGON (na cześć wybitnego sarmackiego księcia Tomasza Iwona Hugona), Super Ququł Fajter 4.0 (najstarsi mikronauci pamiętają edycje 1, 2 i 3, to był taki menadżer piłkarski z elementami zabawy w genetykę kukułów), wyścigi bawołów baridajskich, system alkoholi, system automobili, kantor wymiany walut. Co do populacji – czym wyższa, tym lepsza. Myślę, że sukcesem będzie 15 aktywnych obywateli na dobry początek. Gdyby ich było stu pięćdziesięciu byłby to już cud… ale w starych dobrych czasach Sarmacja miała powyżej setki aktywnych mieszkańców.

KvL: Kukuł fajter! Sporo fajnych pomysłów. Uwagę przyciągają też funkcjonalności wspierające utrzymywanie życia społecznego, takie jak komunikator á la Messenger dostępny z poziomu strony. Nie wątpię, że przez długi czas uda się utrzymać świeżość i aktywność. Jednak prędzej czy później każdego dopada pewna choroba na „r”. Macie jakiś mechanizm zabezpieczający na tę okazję?

JPD: Gdy będę cierpiał na realiozę po prostu nie będą powstawały nowe funkcjonalności. Proszę zwrócić uwagę na to, że cała władza pozasystemowa należy do wybieranych urzędów, w tym Króla, z długą… ale jednak kadencją. To w Królu skupiać się będzie cała władza wykonawcza (poza tworzeniem systemu). Do czasu dopadnięcia mnie przez realiozę zbuduję narzędzia integracji z systemem – liczę, że dodatki tworzyć będą także inne osoby, właśnie dzięki integracji.

KvL: Jest w mikroświecie kilku informatyków, którzy mogliby podjąć się tego zadania, to prawda. Z innej beczki, właśnie sprawdziłam kadencję Króla. Większość mikronacyjnych urzędów przewiduje do 3, może 4 miesięcy. Maksymalnie pół roku, jak król w RON (o ile się nie mylę). Nie boisz się, że rok kadencji będzie sprzyjać stagnacji urzędu?

JPD: Jeżeli tak będzie, to zawsze można zaproponować korektę Konstytucji. W razie braku aktywności króla istnieje możliwość impeachmentu. To niełatwa do przeprowadzenia procedura, ale jednak ją zastrzegliśmy. Zależało nam jednak na tym, żeby król faktycznie był monarchą. 12 miesięcy, to według rachuby scholandzkiej – odpowiednik 12 lat. W sam raz, żeby odróżnić króla od prezydenta. Trzeba przy tym zauważyć, że parlament – Kortezy, ma z kolei krótką, trzymiesięczną kadencję.

KvL: Jak ja dawno nie rozmawałam o czasie według rachuby scholandzkiej… Mikroświat się mocno zmienił przez ostatnie lata. Kiedyś kłóciliśmy się na listach dyskusyjnych, dzisiaj mamy Discorda i fora. Takie trochę psychologiczne pytanie: jaka jest największa zmiana, która zaszła w Tobie od czasów Marcelego Baldachima Khanda? Czy jako Jean Pierre Dolin wchodzisz w mikronacyjne życie z czymś zupełnie nowym, o czym Khand by nawet nie pomyślał? A może wręcz przeciwnie – przez lata pozostałeś w gruncie rzeczy taki sam, niezmieniony przez wartkie koleje historii wandejsko-sarmackiej?

JPD: Myślę, że jestem spokojniejszy 😉 Kiedyś byłem mistrzem imb i dram. Pamiętasz?

KvL: Trudno zapomnieć (śmiech). A przecież byłam nawet Twoim Marszałkiem Dworu 😉

JPD: A ja Twoim w Dreamlandzie nie byłem. Czy to jest sprawiedliwe? No ale teraz, jest nowy, lepszy, starszy, spokojniejszy Khand. Przyznam się, że od mojej abdykacji sporo myślałem o kształcie systemu gospodarczego i przyszedł czas na realizację wieloletnich przemyśleń. Dziwne, że tyle lat się znamy, a nigdy nie widzieliśmy się w realu…

KvL: Może jestem klonem, nigdy nie wiadomo…

JPD: Znam takich, którzy Cię poznali IRL.

KvL: Damn, fakt, nawet jest tego cała lista na moim profilu w KS pod tą belką „znam z reala”. Nie wyprę się.

(tutaj następuje kilka minut wspomnień o zjazdach, podczas której to rozmowy redakcja przyznaje się do tego, że miała crusha na przynajmniej kilku Sarmatów)

KvL: Co do fotela Marszałka Dworu, może będzie jeszcze szansa naprawić tę dziejową niesprawiedliwość 😉 Społeczeństwo mikronacyjne pewnie jeszcze wystawi Twój charakter na ciężką próbę, ale trzymam kciuki, aby udało się trochę podziałać i zachować przy tym spokój. A tymczasem – czas wrócić do ścinania drzew na mapie.

Dodaj pierwszy komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.