Naciśnij „Enter” aby pominąć

I zapłakali Sclavińczycy, bo Nowego Kotwicza już nie było

Z ekipą telewizji TV Jednorożec, z narażeniem życia, udało nam się przedostać na teren miasta Nowy Kotwicz, które poważnie ucierpiało w wyniku bezprecedensowych, agresywnych działań Książęcych Sił Zbrojnych, mających miejsce w grudniu zeszłego roku, by przekazać Państwu jak najdokładniejsze informacje z „miasta, które zamilkło”, reportaż ten nie jest przeznaczony dla osób o słabych nerwach. 

Co właściwie stało się w Nowym Kotwiczu? Odpowiedzi na to pytanie zasięgnęliśmy u jednego z dziesiątek uchodźców, powłóczących nogami poboczem krajowej drogi numer 8, którego napotkaliśmy w odległości około 50 kilometrów od Nowego Kotwicza. W przeciągu kilku godzin znany i lubiany kurort dla rodzin z dziećmi zamienił się w dymiące pole zgliszcz, gdy sarmacka artyleria ostrzelała brzeg, znany wcześniej jako „zatoka hoteli”. Wielu, z licznej grupy gości, świętujących w kurortach Nowy Rok, zostało żywcem pogrzebanych w ruinach sal balowych, pokoi hotelowych i zdobionych tarasów, absolutnie niczego się nie spodziewając. Druzgocącymi skutkami skończyła się pomyłka ludzi, mylących huk wystrzałów sarmackiej artylerii z częścią pokazów pirotechnicznych, odłamki pocisków szatkowały osoby postronne, stojące na ulicach, choć ich wzrok skierowany był w niebo.

Pierwsza salwa rozpruła worek chaosu, który panował aż do wschodu słońca. 

Jedni starali się schować w bezpiecznym miejscu, inni szukali bliskich pogrzebanych w gruzach. Niektórzy gasili pożary, wielu za wszelką cenę starało się uratować swój dobytek. Rozkaz, który zapadł w sarmackim sztabie- wymazać miasto z mapy- miał mieć jednak swe tragiczne w skutkach konsekwencje.  W przeciągu następnych 30 minut rozpętało się prawdziwe piekło – na wpisaną w rejestr zabytków, starówkę miejską spadł deszcz sarmackich bomb i pocisków zapalających. Szalejący pożar trawił żywcem ludzi skrytych w piwnicach oraz tych, którzy znajdowali się na ulicach, nieliczni Ci którzy przeżyli – nierzadko ciężko ranni z poparzeniami płuc – ukryli się w przepastnej sieci kanałów miejskich. Sarmaccy żołnierze wydobywali ich stamtąd przez następne dni, spośród setek, którzy schronili się w ten sposób, zginęły dziesiątki. 

Zbieramy środki na budowę tymczasowych baraków i przywrócenie choć małej części infrastruktury krytycznej. Brakuje wszystkiego- bieżącej wody, żywności, lekarstw, ubrań. Wycofujący się Sarmaci zostawili za sobą zgliszcza – najwyższy czas by pomóc Nowemu Kotwiczowi, a zwłaszcza jego mieszkańcom – stanąć na nogi.

Przedruk artykułu z dnia 3 marca 2021, który ukazał się na łamach "Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym przez Sarmacki Imperializm"

Dodaj pierwszy komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.