Naciśnij „Enter” aby pominąć

Krwawy Rozpierdolin – czyli pucz 22-minutowy po dreamlandzku

Wczoraj proszono mnie o skrót wydarzeń, więc skrót wydarzeń otrzymacie. Przypominam także, że wszystko dzieje się w pogoni za pieniądzem, więc jeżeli interesują Was takie tekściki, to wrzucajcie *gocha-gocha* 500 kr do puchy pod artykułem. Tyle słowem wstępu.

Jestem oczywiście maksymalnie nieobiektywny – wszakże byłem bieżącym uczestnikiem tamtych wydarzeń, więc ewentualne fakty przeinaczam na swoją korzyść*

Akt I. Nudy. (listopad – 14 grudnia)

Okres przedświąteczny, a właściwie większość grudnia przebiegała w sposób absolutnie apatyczny – do rządu, na moją sugestię, wyrażoną w interpelacji z dnia 5 grudnia, dołącza Leszek van der Fryssau, co może być zapowiedzią dla nadchodzącej pożogi. Co prawda pożogi w rozumieniu dokonania czynu wspaniałego i ze wszech miar godnego – t.j. wysiodłania mało aktywnego rządu z urzędu. Poza tym, początek grudnia upływa nam na biciu się po hełmach, rezygnacji największej nadziei rządu – Roberta II Fryderyka z piastowanego stanowiska. I pisaniu przeze mnie dość trafnych proroctw, skrupiających się oczywiście na kryzysie o który „była później kłótnia” – tj. odejść znudzonych obywateli i generalnej weryfikacji zasobów ludzkich w Dreamlandzie. Rząd nie planował nic z tym robić, ba, uznawał, że obowiązek zabawiania mieszkańców należy do samych mieszkańców, natomiast rządzenie jest chyba tylko dla samego faktu posiadania nieco bardziej jaskrawego kolorka. 

W ramach dobrego serduszka, ale raczej głównie z racji tego, że nikomu innemu się nie chciało – zostałem 11 grudnia Marszałkiem Parlamentu Królewskiego i sprawnie działałem na urzędzie, regularnie strofując rząd w kontekście nie podejmowania przezeń żadnych kroków dla poprawy sytuacji.

Jak stwierdza sam Premier Alfred, w odpowiedzi na moją interpelację, jeszcze w dniu 14 grudnia 2020 –

"Jest jeszcze jeden aspekt sprawy. Można dawać prymat inicjatywie prywatnej, ale trzeba przyznać, że w razie jej niedomagania wypada, by osoby sprawujące funkcje rządowe (niekoniecznie w ramach samego rządu) chociaż trochę pchały wózeczek do przodu. Zobowiązałem się do tego w swoim wystąpieniu wyborczym i przyznaję, że póki co nie mam specjalnych dokonań na tym polu. Zamierzam zatem zintensyfikować działalność kulturalno-narracyjną rządu. W tym celu pozyskałem zresztą nowego ministra."

(-) Alfred de Ebruz, r. s.

Akt II. Działalność kulturalno-narracyjna nowego ministra. (14 grudnia – 26 grudnia)

Jakoś w momencie uzyskania godności ministerialnej, szacowny kolega van der Fryssau, nieco zacieklej, choć wciąż nienazbyt skutecznie, począł bronić swego przybranego gabinetu. Dobry trolling to oczywiście trolling, w którym trollowani nieświadomie partycypują, dlategoż, postanowiłem „plejać elong”. Nieodżałowanymi pozostaną projekty pokroju Dreamlandzkiej Partii Socjalistycznej, w tym momencie, dawno już zapomniane, choć ich konsekwencje ciągnęły się za mną aż do 14 – na moje szczęście, śledztwa umorzono. Poza tym – rozkręcano Federację Furlandii i Luindoru, nie wróć, Księstwo Furlandii i Luindoru, albo też nie… FEDERALNE KSIĘSTWO Furlandii i Luindoru.  Nudno było, co tu dużo gadać. Dość powiedzieć, że namiastką aktywności były dwa wyjątkowe festiwale mojego autorstwa na cześć polityków partii ówcześnie rządzącej oraz domniemana zmiana danych nowego ministra w S***macji.

Akt III. Jak rozjebać dreamlandzki rząd – poradnik w trzech krokach (26 – 27 grudnia w samo południe)

Krok 1. Robisz fajnego, przydługiego posta, w którym wyliczasz, co Ci się nie podoba w rządzie i punktujesz go z jego porażek. Jako preferowane rozwiązanie wskazujesz:

W tym kontekście oddanie się rządu do Królewskiej dyspozycji jest oczekiwanym rozwiązaniem i chyba jedyną szansą na wyjście przezeń z wygenerowanej sytuacji. Niestety, nie wiem, czy komuś będzie się chciało ratować jeszcze Stare Królestwo - tworząc kolejny rząd "odbudowy ze zgliszczy", ale przynajmniej można się pozbyć psujów.

Krok 2. Czekasz na odpowiedź wściekłego Prajmministra: 

"Chcesz dorżnąć Dreamland i przekształcić go w sekcję memów i shitpostów na cudzym forum? Przepchnij wotum nieufności, chwyć za stery państwa i poprowadź nas na czołowe zderzenie z lodowcem. Tylko proszę, daj już spokój z tą pozą zatroskanego obywatela. Nie chodzi ci przecież o tych ludzi, którym wielokrotnie okazywałeś pogardę, ani o Stary Dreamland, z którym nie masz nic wspólnego. Nie chodzi też o jakieś rzekome zaniedbania rządu. Mógłbym cały dzień nie wylogowywać się z Dreamlandu, a ciebie dalej bolałaby dupa i pisałbyś, że nic nie robię, ewentualnie wszystko robię źle. Ten ból zadajesz sobie sam. Zrób z nim coś."

Krok 3. Stosujesz się do porady Prajmministra – czyli przestajesz pozować na zatroskanego obywatela, opuszczając urząd Marszałka Parlamentu oraz przedstawiasz wotum nieufności wobec rządu przed obliczem Parlamentu. Czekasz.

(Krok 4. Profit)

Akt IV. Działalność policyjno-narracyjna nowego ministra. (27 grudnia wieczór)

Prajmminister wybiera po twoim odejściu pełniącego obowiązki Marszałka Parlamentu, którym jest nie kto inny, tylko minister kultury, żeby przeprocedować twoje wotum nieufności.Okazuje się, że wotum nieufności jest nielegalne:

"Wysoka Izbo,

jako p.o. Marszałka Parlamentu Królewskiego zdejmuje z porządku obrad wniosek o wotum nieufności dla rządu Alfreda de Ebruz."

Zachowujesz spokój i nie wychodzisz z roli – rozpoczynasz rozruchy na mieście, które, nawiasem mówiąc, również okazują się być nielegalne:

"Drogi Macieju II,

jak członek rządu przypominiam, iż manifestacja jest niezgodna z prawem. Proszę o się rozejście do domu. W przeciwnym razie zostaną użyte środki przymusu bezpośredniego."

Zaczyna się wewnętrzna inba, ludzie ciskają butelkami w nowego p.o. Marszałka Parlamentu, a zarazem samozwańczego policmajstra. Koło 21:37+10 rząd podaje się do dymisji. 

Well done Snake, mission accomplished. 

Akt IV. Bonus round (28 – 29 grudnia)

(Na szczęście) inba się nie kończy w tym miejscu – wybory na urząd Prajmministera odbywają się… dziwnie. Podobny problem widać w kontekście wyborów na Marszałka Parlamentu. Inba nie kończy się tylko na tym- do akcji wkracza eks-prajmminister-in-spe: 

Drogi Marszałku, żaden etap obrad nie może trwać krócej niż 48 godzin. Ponadto w głosowaniu wyborczym zawsze umożliwia się oddanie głosu przeciw wszystkim kandydatom. Wreszcie: zarządzenie ciszy wyborczej nie znajduje jakiejkolwiek podstawy prawnej.

Uprzejmie proszę o przerwanie głosowania.

(—) Alfred de Ebruz, r. s.

P.o. Marszałek Parlamentu zostaje zastąpiony królewskim zausznikiem.

The end?

Przedruk artykułu z dnia 30 grudnia 2020, który ukazał się na łamach "Tajnego Archiwum Ekorrańskiego".

Dodaj pierwszy komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.